A to własnie my

Moje zdjęcie
Ona- przyszła żona tuż tuż,magister prawnik,chwiejna emocjonalnie, z zimnymi stopami. Estetka.Studentka miesiąca pewnej gazety. Prawdziwa baba z setką szpilek i ukochanymi torebkami.Wybaczy, ale nie zapomni.Interesują ją seryjni mordercy i kryminalistyka. NY w sercu od zawsze na zawsze. Marzy o pracy w dużej korporacji. Hobbystycznie bywa w sh. Szyje,doszywa,przerabia.Paznokcie muszą być zawsze pomalowane, zazwyczaj czerwień. Chciała być baletnicą i skrzypaczką. On- urzędnik, największy i niekwestionowany fan Mistrza Yody i Transformers,magister z licznymi naukowymi dyplomami still in progress, najbardziej rozchwytywany despotyczny korepetytor w wojewódźtwie.Furiat. Wariat który oświadczył się po nie całym roku znajomości. Nie marzy o BMW. Śpi z psem i się tego nie wstydzi. Nie wolno go pospieszać= typowa waga. Jego danie popisowe to spagetti wymagające mycia całej kuchni od podłogi po sufit, bo gotuje z rozmachem;) Razem- uzależnieni od energy drinków i colki. Marzymy o psie i wolno stojącej wannie.Kochamy Tesco, wyraki i lemury. Planujemy ślub, gryząc się przy tym niemiłosiernie:)Pomysł na bloga w zasadzie o wszystkim powstał spontanicznie już kilka razy. Enjoy!

środa, 16 listopada 2011

notatnik ślubny

Firmy prześcigają się w pomysłach, w jaki sposób wyciągnąć pieniądze od Młodych. Każdy usługodawca podstępnie wykorzystuje tę chwilę słabości, gdzie każdy chce mieć piękny i niezapomniany dzień- ten jeden w życiu. Nie trzeba daleko szukać by zobaczyć jak ludzie ulegają magii marketingu.

Zawsze dziwiły mnie pary, które decydowały sie na zatrudnienie weeding plenera. Być może na Polskę, jest to wciąż abstrakcyjny usługodawca. Nie mniej jednak, dziwiło mnie to jak można odmawiać sobie przyjemności planowania, ustalania i poprostu tworzenia magii tego dnia. Szczerze mówiąc my też się dziwiliśmy, gdy znajomi kręcili nosem ze znudzeniem że trzeba wybrac salę, wódkę itd. My byliśmy podekscytowani, teraz gdy emocjne nam lekko opadły nie chce nam się nawet szukać fotografa ( którego nadal nie mamy?!), podpisać umowy z kamerzystą ( umówionym w czerwcu?). Wszystko teraz jest bardziej obowiązkiem do zrealizowania niż przyjemnością. I własnie możne na takie momenty potrzebny jest jednak weeding planer? Tak mi się wydaje.

Oprócz tematu weeding plenera, który mimo wszystko jak dla mnie jest stratą pieniędzy ostatnio znalazłam "Notatnik Panny Młodej". 69zł, kalendarz, kołozeszyt. Nic specjalnego.


Producent obiecuje-"Notatnik zawiera dużo miejsca na notatki i inspiracje, dzięki czemu żaden pomysł nie zostanie zapomniany. A jeśli skończą Ci się kartki notatnika, skorzystaj z koszulek i kieszonek pomiędzy rozdziałami."
 My wszystkie potrzebne rzeczy, gazetki ślubne jak i kartki z pomysłami trzymamy w dużej, papierowej teczce. Takiej za ok 2zł. I to jest nasz sposób na trzymanie porządku i harmonii w kalendarzu ślubnym, terminach, usługodawcach. U mowy trzymamy w osobnej teczce, niejako ważniejszej- wszak dla mnie prawnika- umowa to rzecz święta;)  




Dalej producent zapewnia- "W notatniku znajdziesz między innymi szczegółową listę zadań "to-do" aż na 18 miesięcy przed Waszym ślubem! Zaplanuj wszystko odpowiednio wcześniej, a unikniesz stresu."

Typowy kalendarz ślubny z rozpisanymi miesiącami znajsuje się w Internecie( za darmo!) a poza tym, w jednej z tanich gazet ślubnych które mamy tak owy sie znajdował i "żyjemy" wg niego. 

czytając dalej, "W notatniku jest miejsce na kontakty do wszystkich usługodawców, które później - oprócz samego notatnika - przydadzą się przyjaciółce podczas planowania jej ślubu."

to wszystko i więcej również znajduje się w naszej zielonej papierowej teczce. Szczerze mówiąc jestem w szoku. Rozumiem że biznes musi się kręcić, ale żeby zarabiać w taki sposób na drugim człowieku? Czy aby na pewno każda panna młoda absolutnie potrzebuje taki kalendarz? Czy bez niego sobie Młodzi nie poradzą? Jestem pewna że poradzą sobie świetnie, a w kieszeniu zostanie 69zł na inne wydatki których przy planowaniu ślubu nie brakuje lub na swoje przyjemności.


Dumna jestem z siebie że go nie kupiłam, bo kto jak kto ale ja mam skłonności do ulegania marketingowcom i "super okazjom" ;)

4 komentarze:

  1. Masakra. Dla mnie 20zł za notatnik to już dużo ;) Tak ja piszesz - chcą zarobić na Młodych bo skoro juz mają uzbieraną kasę na wesele (a jest to w końcu dosyć duża suma) to 70zł w te czy we wte nie robi różnicy ;)
    Ja danad sądze że przygotowania ślubne to fajny czas w życiu no ale to mam jeszcze przed sobą wiec pewnie zienię zdanie jak ty xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Myślę, że tak naprawdę żadna Panna Młoda nie potrzebuje tego kalendarza. Ale jest to modne za oceanem i nakręca biznes w Polsce. Oczywiście cena jest wysoka...

    Wiadomo, że taniej wyjdzie teczka, ale osobiście chyba zdecydowałabym się na zakup, tylko dlatego, żeby kiedyś mieć z tego pamiątkę (jestem mega sentymentalną osobą i wiem, że dla innych to śmieć, ale ja przywiązuję wagę do takich rzeczy... ;) pokazać dzieciom i od czasu do czasu powrócić myślą do okresu kiedy to czekałam na to wielkie wydarzenie :)

    ale to moje skromne zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga autorko niniejszego postu, jak możesz krytykować coś czego nigdy nie miałaś w rękach? Nie kupiłaś tego notatnika, jak sama dumnie o tym donosisz, dlaczego więc piszesz negatywnie o czymś, na temat czego nie masz ani wiedzy, ani doświadczeń z jego użytkowania? Ja jestem szczęśliwą posiadaczką tego właśnie notatnika i nie zgadzam się z tym, co piszesz. Jedyne co Cię usprawiedliwia to to, że na swoim blogu możesz pisać, co chcesz, ale uważam, że narzekać możesz dopiero jako klient. Inaczej jesteś zwyczajną malkontentką.

    Pozdrawiam, Natalia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Natalio, każdy ma prawo do własnego zdania i poglądu na chwyty marketingowe.
    To że mam takie a nie inne zdanie że da się żyć bez powyższego "cuda" a jak widać po mojej organizacji ślubu- że się da z pewnością, nie czyni ze mnie malkontentki. I proszę odróżniać wyrażanie opinii od narzekania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń