A to własnie my

Moje zdjęcie
Ona- przyszła żona tuż tuż,magister prawnik,chwiejna emocjonalnie, z zimnymi stopami. Estetka.Studentka miesiąca pewnej gazety. Prawdziwa baba z setką szpilek i ukochanymi torebkami.Wybaczy, ale nie zapomni.Interesują ją seryjni mordercy i kryminalistyka. NY w sercu od zawsze na zawsze. Marzy o pracy w dużej korporacji. Hobbystycznie bywa w sh. Szyje,doszywa,przerabia.Paznokcie muszą być zawsze pomalowane, zazwyczaj czerwień. Chciała być baletnicą i skrzypaczką. On- urzędnik, największy i niekwestionowany fan Mistrza Yody i Transformers,magister z licznymi naukowymi dyplomami still in progress, najbardziej rozchwytywany despotyczny korepetytor w wojewódźtwie.Furiat. Wariat który oświadczył się po nie całym roku znajomości. Nie marzy o BMW. Śpi z psem i się tego nie wstydzi. Nie wolno go pospieszać= typowa waga. Jego danie popisowe to spagetti wymagające mycia całej kuchni od podłogi po sufit, bo gotuje z rozmachem;) Razem- uzależnieni od energy drinków i colki. Marzymy o psie i wolno stojącej wannie.Kochamy Tesco, wyraki i lemury. Planujemy ślub, gryząc się przy tym niemiłosiernie:)Pomysł na bloga w zasadzie o wszystkim powstał spontanicznie już kilka razy. Enjoy!

poniedziałek, 23 stycznia 2012

7 miesięcy i 3 dni do ślubu...

Nie wiem czy każdy związek to przeżywa, ale coraz częściej myślę że nic z tego nie będzie. Depresja przedślubna? Docieranie się?
O weselu nie rozmawiamy 2 tydzień. Temat tabu. I jest stosunkowy spokój.
Szkag trafił też moją kurację wybielającą zęby i maseczki na twarz. Pozostałam jednak wierna kremom z La Roche-Posay bo zdziałały cuda. Do Effacler duo dołączył krem nawilżający Hydreane Rich + żel myjący Effacler. Magia i gładkość. Zaskórniki zredukowane do 80%. Po miesiącu stosowania.

Tymczasem decyzja o Warszawie podjęta. Przynajmniej przeze mnie.  Dostajemy od moich rodziców wyposażenie domowe, ostatnio mikrofalówkę, zestaw szklanek oraz kieliszki do kompletu a'la kryształ.

Łącznie mamy: kołdra + poduszki antyalergiczne, sztućce posrebrzane ale bardziej codziennie niż odświętne, żelazko, deska do prasowania, koc z owcy +poduszki, jakieś tam ręczniki, toster,półmisek na podgrzewacz, zestaw kuchenny talerzy, talerzyków,miseczek, sztuće i szklanki wszystko na 6 osób- wszystko w jednym deseniu. Generalnie cała kuchnia, robota kuchennego nie kupuję i mam nadzieję nie dostać bo marzę o Termomixie, tylko cena 3,800 zł odstrasza. Mimo to wierze że warto:)

Myślę o remoncie jaki zrobimy, na szczęście będzie ograniczał się do koloru ścian, obrazów, kupna mebli do pokoju oraz nowego stołu do kuchni.I zamontowania rolet. Kuchnia, łazienka i parkiet remontowane byly gruntownie w zeszłym roku. I mamy tam wannę o której zawsze marzyłam.  Marzy mi się też fioletowo lawendowa ściana w długim przedpokoju a na niej prostokątny obraz na płótnie Nowego Jorku. Mam juz taki u rodziców, ale im nie bede zabierac;) Całość chcę utrzymać w nowoczesno amerykańskim stylu z dodatami bieli prowansalskiej- konia z rzędem dla tego kto zrozumie co mam na myśli;)




3 komentarze:

  1. Hmm nie wiem co masz na myśli pisząc "amerykański" bo chyba nie obwieszenie się obrazami z NY?xD
    ja mam (tzn u K w mieszkaniu przyszłym "naszym") już dwa. jeden w sypialni i jesten w salonie nad kanapą (kanapę txrba zmienić :P) a jak tam się przeprowadzę to dołożę poduszkę z NY, pudełko z NY... OMG nawet nie wie działam że tyle tego mam. troche to głupio bedzie wyglądać :/
    co do wesela to sie nie dziwię że juz nie możecie o tym gadać do jak sie od raku żyje tylko tym to się już brzydnie i potem nawet samego wesela sie nie chce. tyle roboty a TEN dzień tak szybko minie xD

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie wymyśliłaś :)
    ja mam obraz ny w pięciu obrazach(mniejszych i większych)

    OdpowiedzUsuń
  3. Styl amerykański to dla mnie "od zawsze" glam Hollywood lat '40. Co do ślubu: u nas decyzja była też dość szybka, w 11 miesięcy od początku bycia razem, byliśmy już po ślubie. Całą imprezę na szczęście dogadaliśmy (USC, obiad dla rodziny, domówka dla przyjaciół, podróż poślubna do Budapesztu), ale... od stresów nie uciekniesz; przez niemal cztery miesiące nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś mnie w ogóle może martwić, denerwować. Wtedy sesja była ważniejsza niż odgryzanie paznokci (w końcu to facet wymarzony, więc wszystko będzie dobrze). Pod sam koniec marzyłam już tylko, by ktoś zaaplikował mi kroplówkę z persenem. Mieliśmy niecny plan, by Rorq poszedł do ślubu bez krawata, a ja w grafitowej sukni. Życie i zakupy z moją Mamą niestety sprowadziły nas na ziemię, kazały pójść na kompromis. Koniec końców wszystko poszło dobrze, nawet podróż i loty (wszystko organizowaliśmy sobie sami, nie mając doświadczenia). Potem zdacie sobie może sprawę, że nie ślub jest najważniejszym dniem w życiu, ale każdy dzień po nim. Świetnie, że macie mieszkanie, nie ma zastanawiania się "a dzieci będziemy wychowywać na wynajmowanym, czy po czterdziestce?" Nam całą stertę skompletowanych gratów przyjdzie pewnie sprzedać i pooddawać, jeśli za pół roku wyjedziemy na stałe do Szwecji. Czasem więc okazuje się, że jedynym status quo jest ukochana osoba, a cała reszta jest względna. Pozdrawiam serdecznie.
    P.S. Zainteresowałaś mnie tym Effaclarem. Trzeba się zaopatrzyć :3 (sharotka.wordpress.com)

    OdpowiedzUsuń