A to własnie my

Moje zdjęcie
Ona- przyszła żona tuż tuż,magister prawnik,chwiejna emocjonalnie, z zimnymi stopami. Estetka.Studentka miesiąca pewnej gazety. Prawdziwa baba z setką szpilek i ukochanymi torebkami.Wybaczy, ale nie zapomni.Interesują ją seryjni mordercy i kryminalistyka. NY w sercu od zawsze na zawsze. Marzy o pracy w dużej korporacji. Hobbystycznie bywa w sh. Szyje,doszywa,przerabia.Paznokcie muszą być zawsze pomalowane, zazwyczaj czerwień. Chciała być baletnicą i skrzypaczką. On- urzędnik, największy i niekwestionowany fan Mistrza Yody i Transformers,magister z licznymi naukowymi dyplomami still in progress, najbardziej rozchwytywany despotyczny korepetytor w wojewódźtwie.Furiat. Wariat który oświadczył się po nie całym roku znajomości. Nie marzy o BMW. Śpi z psem i się tego nie wstydzi. Nie wolno go pospieszać= typowa waga. Jego danie popisowe to spagetti wymagające mycia całej kuchni od podłogi po sufit, bo gotuje z rozmachem;) Razem- uzależnieni od energy drinków i colki. Marzymy o psie i wolno stojącej wannie.Kochamy Tesco, wyraki i lemury. Planujemy ślub, gryząc się przy tym niemiłosiernie:)Pomysł na bloga w zasadzie o wszystkim powstał spontanicznie już kilka razy. Enjoy!

czwartek, 23 lutego 2012

Zaręczyny

Dzisiaj mija rok od kiedy jesteśmy zaręczeni. Około godziny 20.30, powiedziałam "tak" i pamiętam że była to środa. Dzień jednego z moich ostatnich egzaminów na prawie. 
Czy się spodziewałam? Nie. 
Pierścionek jest moim wymarzonym, od zawsze podobały mi się jedno oczkowie. Żółte złoto i diament. Bo diament jest najtrwalszym z kamieni. Tak mi się umaniło i koniec, i uważam że zaręczyny są na tyle wyjątkową okazja w życiu że powinien być diament- poza sytuacja gdy wybranka nie gustuje w diamentach (to wogóle może być możliwe?!) dlatego cichutku komentowałam różne pierścionki że "wolałabym najmniejszy diament niż wielką cyrkonię...:>" ;D   A co wyszlo to wyszło;) 

Dziś znów byłam zaskoczona. Z okazji rocznicy, od mojego nieromantycznego Przyszłego Pana Młodego dostałam piękny bukiet( On nie kupuje kwiatków na codzień wiec doceniam każdego badyla;-)) i obiad który przywiózł mi do domu z naszej ulubionej chińskiej knajpki + prawie cały dzień spędzony razem co się rzadko zdarza przez nasze zabieganie. 

Szybciutko minął ten rok. A już na karku mamy 6 miesięcy i kilka dni do ślubu... 
Jutro załatwiamy kościół, trzeba odebrać indeksy i zacząć nauki przedmałżeńskie. Nie wiem czy jestem bardziej ich ciekawa czy podekscytowana;D 



12 komentarzy:

  1. Pierścionek masz fajny, taki klasyczny ;)
    Niestety często zależy to od zasobności portfela przyszłego małżonka ;) Ja sie cieszę z tego co mam bo kocham jego a ne jego portfel hihi
    Choć kupił aki jak mu się podoba choć ja mu pokazywałam na wystawie zaraz obok taki jak twój ale z białego złowa - tubie takie klasyczne amerykańskie :P tak już mam :)
    fajnie tak 1,5 roku po zaręczynach ślub :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, właśnie z tymi Stanami to mi sie przypomniało. Czy ty wiesz jak sie nazywa ta czekolada czy kakao co tak amerykanie lubią (na Boże Narodzenie chyba) z piankami?
    http://weheartit.com/entry/23671532

    OdpowiedzUsuń
  3. A dobra chyba nie ma to jednak innej specjalnej nazwy niż hot chocolate with marshmallows :):) szukam do książki ;)
    A właśnie, teraz zobaczyłam poprzednią notkę ;)
    Dlaczego mój narzeczony nie jest tai romantyczny?:D Akurat przechodziliśmy ostatnio w osobtę obok Lilou w Katowicach i mu pokazałam - on myślał że to te ramki na wystawie są na sprzedaż :P Jak zobaczył 135zł za sznureczek to pokręcił głową :P
    No cóż pozostaje mi mój własny rzemyk z niesrebrnym serduszkiem. Prawie jak... ;) Lilou

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie mam tą czekolade/kakao w domu:) Regularnie dostaję w paczce od dziadka z NY.
      A nazywa się to Nestle, Mini Marshmallowsk rich milk choccolate flavor - poprostu:) Ale szczerze mówiąc pianki tam są bardzo mini mini.

      Usuń
    2. A mój narzeczony pokręcił głową jak zobaczył na żywo gdy przyszła paczka od Lilou :D a drugi raz, dzień po zamówieniu jak na malym stoisku z bizuterią w Stokrotce były za 5zł;D

      Usuń
    3. Po prostu myślałam ze całe to jakos sie nazywa. Teraz żaluję że nie miałam okazji spróbowac ale tego dnia byłam wykonczona i przejedzona i jak zobaczyłam kolejkę po tą czekolade to mi sie odechciało. Udawałm że się odchudzam xD

      Usuń
  4. piękny pierścionek ;) gratulacje.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    http://cherrylassie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. cudownie! :) życzę dużo dużo szczęścia i miłości! :)
    jeśli masz ochotę- dodaj mnie do obserwowanych a na pewno się odwdzięcze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dostałam klasycznego "brylanta" na górskim szlaku, kiedy byłam zmachana drogą i generalnie chciało mi się wyć ze zmęczenia :)) Pamiętne zaręczyny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Już nawet nie miałam sumienia na niego narzekać, że mnie zostawił daleko w tyle, bo chciał wyciągnąć pierścionek z plecaka :) Chodził bidny z tym pierścionkiem jakieś 5h przed oświadczynami :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekny pierscionek. Klasyczny taki o jakim ja marze ale chyba sie nie doczekam;)

    OdpowiedzUsuń