A to własnie my

Moje zdjęcie
Ona- przyszła żona tuż tuż,magister prawnik,chwiejna emocjonalnie, z zimnymi stopami. Estetka.Studentka miesiąca pewnej gazety. Prawdziwa baba z setką szpilek i ukochanymi torebkami.Wybaczy, ale nie zapomni.Interesują ją seryjni mordercy i kryminalistyka. NY w sercu od zawsze na zawsze. Marzy o pracy w dużej korporacji. Hobbystycznie bywa w sh. Szyje,doszywa,przerabia.Paznokcie muszą być zawsze pomalowane, zazwyczaj czerwień. Chciała być baletnicą i skrzypaczką. On- urzędnik, największy i niekwestionowany fan Mistrza Yody i Transformers,magister z licznymi naukowymi dyplomami still in progress, najbardziej rozchwytywany despotyczny korepetytor w wojewódźtwie.Furiat. Wariat który oświadczył się po nie całym roku znajomości. Nie marzy o BMW. Śpi z psem i się tego nie wstydzi. Nie wolno go pospieszać= typowa waga. Jego danie popisowe to spagetti wymagające mycia całej kuchni od podłogi po sufit, bo gotuje z rozmachem;) Razem- uzależnieni od energy drinków i colki. Marzymy o psie i wolno stojącej wannie.Kochamy Tesco, wyraki i lemury. Planujemy ślub, gryząc się przy tym niemiłosiernie:)Pomysł na bloga w zasadzie o wszystkim powstał spontanicznie już kilka razy. Enjoy!

sobota, 9 czerwca 2012

8 czerwca

8 czerwca,
dzień w którym bym już nie żyła. Miałam swój pierwszy wypadek samochodowy. Nie z mojej winy. Duża ruchliwa trasa- 3 pasy, pas zieleni i kolejne 3 pasy... Tak bardzo się trzęsłam że nie mogłam wyjąć telefonu z torebki, a co dopiero obsłużyć to dotykowe gó..no. Kończy się dobrze, bez policji, bez oświadczeń, bez pieniędzy, bez usterek na zdrowiu- poza moim kolanem(tak mocno naciskałam hamulec że obiłam sobie kolano;)) bolało ale już przestało. 
Przemili ludzie(ci w których auto wjechałam) , uspakajali gdy ryczałam jak głupia. ...Czego się pani napije? wody? coli? ...proszę nie płakać, z cudem pani z tego wyszła. Bardzo dobrze się pani zachowała...  mówił  pan od połamanego zderzaka i z wyciekającym paliwem, obok jednej z najbardziej ruchliwych tras...


Jechałam wolno, naprawdę wolno a przez czyjąś głupotę by mnie już nie było. 
Uważajcie na drodze. 
______________________________


Tego samego dnia moja cała dalsza rodzina poznaje mojego narzeczonego. I z miejsca go pokochali. 
O wypadku nie mówimy. 

6 komentarzy:

  1. o boze, jak dobrze, ze nic ci sie nie stalo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że nic się Tobie nie stało!!

    OdpowiedzUsuń
  3. no niestety wariatów na drodze nie brakuje... dobrze, ze Wam nic sie nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze że to tylko tak się skończyło. Dobrze że nic ci się poważnego nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Normalnie jak mnie zmroziło jak to czytałam. Wiesz, taki strach przed jeżdżeniem to jedne z powodów dla których jeszcze nie robiłam prawa jazdy. Boje się że własnie z mojego niedopatrzenia, braku refleksu, czegokolwiek ktoś może ucierpieć

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że nic Ci się nie stało. Ja często widzę na drogach takich wariatów, że aż włos na głowie się jeży. Chce się zabić - proszę bardzo (drzew nie brakuje), ale niech da żyć innym.
    Skoro rodzina pokochała Twojego narzeczonego, to musi być wspaniałym facetem. Życzę Wam dużo szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń