A to własnie my

Moje zdjęcie
Ona- przyszła żona tuż tuż,magister prawnik,chwiejna emocjonalnie, z zimnymi stopami. Estetka.Studentka miesiąca pewnej gazety. Prawdziwa baba z setką szpilek i ukochanymi torebkami.Wybaczy, ale nie zapomni.Interesują ją seryjni mordercy i kryminalistyka. NY w sercu od zawsze na zawsze. Marzy o pracy w dużej korporacji. Hobbystycznie bywa w sh. Szyje,doszywa,przerabia.Paznokcie muszą być zawsze pomalowane, zazwyczaj czerwień. Chciała być baletnicą i skrzypaczką. On- urzędnik, największy i niekwestionowany fan Mistrza Yody i Transformers,magister z licznymi naukowymi dyplomami still in progress, najbardziej rozchwytywany despotyczny korepetytor w wojewódźtwie.Furiat. Wariat który oświadczył się po nie całym roku znajomości. Nie marzy o BMW. Śpi z psem i się tego nie wstydzi. Nie wolno go pospieszać= typowa waga. Jego danie popisowe to spagetti wymagające mycia całej kuchni od podłogi po sufit, bo gotuje z rozmachem;) Razem- uzależnieni od energy drinków i colki. Marzymy o psie i wolno stojącej wannie.Kochamy Tesco, wyraki i lemury. Planujemy ślub, gryząc się przy tym niemiłosiernie:)Pomysł na bloga w zasadzie o wszystkim powstał spontanicznie już kilka razy. Enjoy!

niedziela, 3 czerwca 2012

Ślub- jak nie zwariować...

...sama chciałabym poznać na to przepis. Nasz ślub już za 2 miesiące i 22 dni... pora na podsumowania:


1) Nauki przedmałżeńskie
Skończyliśmy w zeszłym tygodniu, całość zajęła nam lekko ponad 3 miesiące (wliczając zajęcia które przepadły - wolny weekend majowy i wielkanoc). Cała impreza polega na uczestnictwie w 10 katechezach z księdzem lub "doradcą życia rodzinnego" ( małżeństwa praktykujące), 3 spotkania z doradcą który niby jest psychologiem a tematyką zajęć jest naturalne planowanie rodziny, i 1 trzygodzinna msza tzw "skupienie". 


Katechezy odbywaliśmy w kościele w którym będzie ślub, z racji tego że nie jest to nasza parafia chcieliśmy się z nim zaznajomić. Tematy prowadzone przez księdza trwały 20 minut, te prowadzone przez doradcę 1,20h ;) Wiele mądrych rzeczy mówili, i chociaż na początku sceptycznie do tego podchodziłam uważam że było warto tam chodzić. 


Spotkania z "psychologiem" tragedia! Ja rozumiem, że oni muszą mówić że antykoncepcja jest zła a jedyną drogą jest naturalne planowanie rodziny... ja wszystko rozumiem- ale na litość Boską! Niech nie sadzają tam niekompetentnych osób! Podczas jednej z nauk dowiedziałam się że:


- krwawienie śródcykliczne to nic innego jak pękanie jajnika?!?!?! 
- prawidłowy cykl może trwać nawet 100dni?!?!?! 


itd... 


aż mnie nosiło, ale obiecałam M. że będę grzeczna i niekonfliktowa aby bez problemu dali nam wpis.


2) Zaproszenia 
Po długich bojach, dyskusjach, i zmianach treści wczoraj przyszły próbki które zamówiłam. Generalnie jest na nie akcept, dziś zamawiam resztę. Bardzo dziękuję za cierpliwość firmie "BLOOM" z Częstochowy (nick na allegro PINK-TEAM) która spełniała moje zachcianki zaproszeniowe i poprawiali tekst chociaż w aukcji zastrzegli że nic nie zmieniają;) 
zaproszenia są piękne, takie jak chciałam- to muszę nieskromnie przyznać. Biało fuksjowe- jak całe nasze wielkie fuksjowe wesele;) 






3) Obrączki
Nie mogliśmy się długo zdecydować. Z jednej strony najlepiej wyglądały na moim drobnym palcu zwykłe klasyczne, półokrągłe obrączki z żółtego złota. Długo się przed nimi broniłam- bo większość ludzi takie ma... 
Znaleźliśmy kompromis... żółte złoto, z drobnym wzorkiem na wysokości 3/4 okrączki który oddziela pozostałą część wykonaną z białego złota. Ładne, i pasuje do pierścionka zaręczynowego a mam zamiar nosić pierścionek i obrączkę razem. Jaki koszt nie wiem, bo to działka narzeczonego. Jedno co ważne- zamówiliśmy je u prywatnego jubilera który swoją praktykę prowadzi od dobrych 30 lub 40 lat. Nie wierzymy Apartom itp. i nie płacimy za metki. 








4) Buty ślubne
Jako fanka wszelkich butów o ślubnych myślałam i szukałam już od momentu pomysłu ślubu. W sklepach stacjonarnych nic ciekawego nie ma. Jedyne zauroczyły mnie  a'la louboutiny sprowadzane z UK za pośrednictwem Allegro które kosztowały ponad 400zł... a to i tak podróby dlatego dałam sobie spokój. I tak o to dziś przypomniałam sobie że dostałam jakiś czas temu białe wężykowe szpilki z Nowego Jorku...więc problem butów sam się rozwiązał 












5) ciasto 
Po ciasto wybraliśmy się 3 tygodnie temu. Na ok 170osób, zamówiliśmy 10 rodzajów ciasta, 4piętrowy tort o wadze 20kg(?!?) a oprócz tego będą prawdziwe wielkie sękacze zamawiane u producenta który gdzieś tam w Polsce się w nich specjalizuje. 
Nasz będzie miał 4 piętra i będzie nie kwadratowy a okrągły. Naturalne kwiaty i prawdziwe wstążki. Fuksja ! 

6) suknia
nadal się szyje... 20 lipca najbliższa przymiarka, już ostateczna z butami i bielizną.

7) bielizna ślubna
i tu pojawia się ogromny problem bo nigdzie nie ma stanika, białej bardtoki z obwodem pod biustem 60?! ktokolwiek widział, ktokolwiek wie! Pliz! Został mi jeszcze tylko atak na Triumpha. Wszelkie La Ventile, Estici już zwiedziłam. 




plany na nabliższy miesiąc:
- dokumenty z USC
- protokół ślubny
- msza skupienie w lipcu... 
- próbny make up 8.06 przed ważną imprezą rodzinną (30 lecie ślubu ciotki!) 
- oczyszczanie twarzy z zaskórniaków :((( (czy to prawda że peeling kawitacyjny zastępuje oczyszczanie manualne?) 
- szukanie produktów i robienie pudełka na koperty 
- zamówić całość zaproszeń i rozdawać 




A tak poza cyrkiem ślubnym... 
przeszła mi z przed nosa fantastyczna praca... no może nie wymarzona, ale budżetówka związana z moimi zainteresowaniami, na dodatek w Warszawie... a dlaczego przepadła- bo mam za wysokie wykształcenie?!?! ..... tak, było mi przykro. 

8 komentarzy:

  1. a u kogo robisz makijaż slubny??
    Buty ładne - skromne ale nie sa najważniejsze, tak nie widać ich pod sukienką. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. makijaż u pani Basi z miasta pracuje chyba na Zana, nazwiska nie pamiętam. Wziełam ją w ciemno po tym jak widzialam dziewczyne przed i po malowaniu tez na slub.

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz częściej myślę, że mój ślub będzie jednak cywilny... kto wie. Ale ja nie mam cierpliwości do słuchania bzdur od ludzi którzy mają "swój świat" ;) zaproszenia macie sliczne! 170 osób? Duuuuuużo :) ale będzie zabawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym wiedziała że organizacja to takie przedsięwzięcie to wybrałabym skromny obiad dla najbliższych... zmęczenie 100%.

      Usuń
  5. Zaproszenia są w moim guście jak najbardziej :) Pamiętam jak pokazywałaś trzy wersje i nie mogłam się zdecydować które bym wzięła :) Z butami to ci fajnie wyszło :)
    A te nauki to ja nie wiem jak przez to przebrnę. U nas w parafii na początku liceum już mamy takie raz w miesiącu i tam też kobieta opowiadała o swojej rodzinie i wszystko przypisywała Opatrzności. Nawet jak jej się automatyczna brama zacięła. Pan uchronił ją bo tam gdzie miała jechać był wypadek. I tego typ historie :/
    Podoba mi się ten pomysł z obrączką. Sama chciałabym mieć taką, gdzie to przejście pomiędzy kolorami złota nie jest takie oczywiste :)
    Ostatnio dużo blogów o przygotowaniach ślubnych czytałam i mi się słabo robi. Chyba wolałabym za te pieniądze polecieć na Karaiby :D
    P.S. A pudełko na koperty to ważna rzecz. Z kłódką najlepiej bo potem różne osoby lubią tam łapy pchać (znam to z różnych wesel) i potem uparcie twierdzą np że chrzestny dał pustą kopertę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha padłam przy tej bramie;D Jak będziecie już swoje organizować to idz na jakieś przyspieszone nauki (weekendowe za ok 150zł) ja w trakcie tych 3 miesięcy bardzo żalowałam- bo to jednak strata czasu a przemyśleń tylko kilka. I masz racje- za tą kase i nerwy przy organizacji lepiej lecieć na Karaiby lub chociaż wyjechać do Ustki;))

      Usuń
    2. K mi powiedział że w taką podróż poślubna w ciepłe kraje na pewno pojedziemy. Ale to ja już wolałabym sobie 3 tygodniowe tournee po USA zrobic niz te wszystkie ciotki spraszać na wesele.
      Choć z drugiej strony suknia mi się marzy ^^
      Ślub chce, ale jak pomyślę o tym całym załatwianiu, zaliczaniu jakichś nauk to mnie bierze :/

      Usuń