A to własnie my

Moje zdjęcie
Ona- przyszła żona tuż tuż,magister prawnik,chwiejna emocjonalnie, z zimnymi stopami. Estetka.Studentka miesiąca pewnej gazety. Prawdziwa baba z setką szpilek i ukochanymi torebkami.Wybaczy, ale nie zapomni.Interesują ją seryjni mordercy i kryminalistyka. NY w sercu od zawsze na zawsze. Marzy o pracy w dużej korporacji. Hobbystycznie bywa w sh. Szyje,doszywa,przerabia.Paznokcie muszą być zawsze pomalowane, zazwyczaj czerwień. Chciała być baletnicą i skrzypaczką. On- urzędnik, największy i niekwestionowany fan Mistrza Yody i Transformers,magister z licznymi naukowymi dyplomami still in progress, najbardziej rozchwytywany despotyczny korepetytor w wojewódźtwie.Furiat. Wariat który oświadczył się po nie całym roku znajomości. Nie marzy o BMW. Śpi z psem i się tego nie wstydzi. Nie wolno go pospieszać= typowa waga. Jego danie popisowe to spagetti wymagające mycia całej kuchni od podłogi po sufit, bo gotuje z rozmachem;) Razem- uzależnieni od energy drinków i colki. Marzymy o psie i wolno stojącej wannie.Kochamy Tesco, wyraki i lemury. Planujemy ślub, gryząc się przy tym niemiłosiernie:)Pomysł na bloga w zasadzie o wszystkim powstał spontanicznie już kilka razy. Enjoy!

niedziela, 8 lipca 2012

wyprzedaże cz.I

Jakiś czas temu weszyły letnie wyprzedaże, nie mogłam się powstrzymać i już pod koniec czerwca zaczełam wydawać ciężko zarobione pieniądze;) ( a szkoda, bo już teraz ceny obniżyły się jeszcze o co najmniej 30% niż wynosiły w czerwcu) 

Pierwszy zakup, typowo ślubny- bielizna. Załapałam się na likwidację La Senzy dzięki czemu piękne koronkowe bardotki udało mi się kupić - 50% ceny głównej. 


 Jedyny mankament- biustonosze od spodu mają cienkie silikonowe paseczki, które dzięki nim lepiej przylegają do ciała. Jeden tak do mnie przyległ za pierwszym założeniem na cały dzień (ok 24stopni na dworze) odparzył mnie pod pachą pozostawiając pręgę 4centymetrowego bąbla- blizna utrzymuje się już miesiąc...:/  Przy kolejnych noszeniach zachowywał się grzeczniej. Jak ze ślubnym, nie wiem. Czeka na swoją premierę, jeszcze miesiąc z kawałeczkiem... 


Mango, sklep w którym idealnie się odnajduję. Ubrania klasyczne, nie przesadzone, a mimo to jakieś takie wciąż dziewczęce. Ponad to genialne jakościowo, co bardzo cenię.  
Biały t-shirt uważam za podstawę. Poszukuję też zupełnie gładki który idelanie będzie pasował pod marynarki. 
Ostatnimi zakupami w Mango był sweter z nadrukiem imitującym koronkę (przecena!) oraz czarna klasyczna spódnica (przecena!)  




Mohito. Uwielbiam ich dziewczęce, wdzięczne kolekcje. Jednak co do jakości to jeszcze dużo im brakuje. Sama nie wiem ile już rzeczy oddałam tam w ramach reklamacji mimo wciąż tam wracam. Ostatnim hitem jest cieniutka bluzeczka z kołnierzykiem- przecena 39zł z 79,90zł! 


H&M, mięta bokserka, "złoty" naszyjnik z monetko- blaszkami


i paski w których się zakochałam, mięta i pudrowy róż. Przepięknie wyglądają do prostych i skromnych stylizacji. 


Na koniec istna perełka. Co prawda nie kupiona (niestety) na przecenie ale radości przysporzyła równie dużo. Sama sobie kupiłam złoty pierścionek z firmy Yes, kolekcja Rings, obrączka z żółtego złota cała w cyrkoniach. Od dawna marzył mi się taki pierścionek, jednak żaden który mierzyłam nie był wygodny tak aby albo nie zahaczał pierścionka zaręczynowego, lub aby nie obcierał mi palców obok. Dopiero ten z Yes okazał się idelany. Cała kolekcja stworzona została z myślą aby nosić kilka pierścionków naraz. Ja zostanę przy takiej wersji. 



Ślub 

 - Pokonaliśmy stado szakali (uff). A już mało brakowało a by wygrały...
- Kupiłam nowe buty do ślubu! Absolutnie się zakochałam gdy je zobaczyłam. I moje potworki poszły w kąt. Poczułam się jak Carrie Bradshow z Sexu w wielkim mieście, która chciała iśc do ślubu z nędznej garsonce... 




 zmieniła zdanie gdy założyła suknię ślubną od Vivivienne Westwood;) 



z dwojga złego ja jednak wolałabym garsonkę;)

- Jesteśmy daleko daleko za daleko w rozdawaniu zaproszeń. Czas i logistyka wciąż psuje nam plany. 
- Załatwiłam  "swojego" Księdza, aby udzielił nam ślubu. Poznałam go w pracy. 
Młody, sympatyczny, machnął ręką na mnie gdy dowiedział się że jesteśmy w lesie z papierologią urzędowo- kościelną. 
- Protokół ślubny spisany
- Okazało się że nasz kościół ślubny ma na tamten dzień, nowego proboszcza. Proboszcz ten jest znajomym mojego wujka, a poznali się w parafii oddalonej od obecnej o dobre 100km. Wujek jako główny sponsor kościoła, jako ten do którego proboszcz przychodził grać w piłkę z jego dziećmi 
( sutanny nawet wtedy nie zdejmował) wydeptał mi piękną i prostą ścieżkę u nowego Proboszcza. Znak że trzeba się żenić? I że taki zbieg okoliczności w parafii podrzędnej w centrum?:) Wierzę 
w to. 
- Załatwiliśmy Urząd Stanu Cywilnego. Szybko poszło, szybciej niż wszyscy straszyli. To jakie nazwisko będę nosić po ślubie pierwszy krzyknął Narzeczony;) 
- Jeżdżę pomiędzy dwoma miastami, pracy szukam... 
- Remont planuję, meble oglądam, rolety zamówione czyli mieszkanko tuż tuż.
- byłam u dermatologa na peelingu oczyszczającym pory. 400zł za 20 minut i 5 dni schodzenia skóry z twarzy. Wyglądam jak wąż który zrzuca skórę, ale muszę przyznać że efekty wygładzenia i zamknięcia porów widać już teraz. 
- wybrałam i kupiłam perfumy oraz szminkę które chce mieć "na sobie" w dniu ślubu. Stanęło na MAC Speed dial B71 Z serii Cremesheen

oraz na moim ukochanym Cacharelu Tentation 
- próbne czesanie całkowicie się nie utrzymało na moich włosach, podobnie makijaż. Kwestia włosów już została dogadana, zmieniamy koncepcję, z makijażystkę całą zmieniłam. Nie może być tak że malując się sama na cudze wesela wracam o 4-5 z prawie idealnym makijażem a gdy pomalowała mnie kobieta z kwitem potwierdzającym jej umiejętności makijaż spłynął przed 24 a o 22 zrolowały się cienie. Generalnie jakoś dziwnie wyglądałam, co każdy potwierdził.  


 z załatwien ślubnych pozostało:

- dokończyć rozdawanie zaproszeń- PILNE
- zamówić kwiaty
- powiedzieć świadkowi że będzie świadkiem- PILNE
- poznać świadków ze sobą 
- dać na zapowiedzi do oficjalnej parafii 
- kupić wino 
- dogadać szczegóły z naszym księdzem od ślubu
- kupić prezenty dla rodziców 
- uczyć się tańczyć
- dogadać szczegóły z zespołem, fotografem, kamerzystą i samochodem ślubnym
-  nakręcić czołówkę do filmu ze ślubu 
- Msza 3godzinna tzw skupienie- PILNE
- spowiedź ślubna nasza i świadków 
- domówić zaproszenia- PILNE 
- zamówić tablice kto gdzie ma siedzieć i winietki

i boję się że o czymś jeszcze zapomniałam

Matko Boska, to wszystko podzielone między 2 miasta i pomiędzy to że będziemy się teraz widywać co 2 weekend i to nie każdy... do ślubu 1 miesiąc i 17dni!!! 
















4 komentarze:

  1. Kochana, wiem w jakim rozgardiaszu teraz żyjesz, bo do mojego ślubu zostało 61 dni :)
    My już po zaproszeniach, tylko zawiadomienia zostały do rozesłania :) - dwa weekendy w samochodzie, ale już mamy to za sobą - te wszystkie herbatki, kawki i ciasteczka :)
    Kilka rzeczy jeszcze do zrobienia, ale już widać światełko w tunelu:)
    Trzymam kciuki za Ciebie!!

    OdpowiedzUsuń
  2. w La Senza podczas przecen można znaleźć zawsze coś fajnego, pamiętam jak byłam w Irlandii i to był istny szał w tym sklepie:) poza tym fajnie, że mają pełną rozmiarówkę

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, faktycznie trochę do tyłu jesteś :P U mnie w rodzinie raczej zaproszenia wcześniej dostawaliśmy. Też mam zamiar swoje rozdwac min 2 miesiące wcześniej. A ta sukienka Carrie była straszna :) I w ogóle ten ślub dobrze, że się nie odbył :) Już bym wolała w garsonce :)
    Z zakupów najbardziej mi się podoba pierścionek (zaręczynowy też). Szkoda, że mój narzeczony chciał być oryginalny :P Nic nie mogę do mojego nosić :P A gdybym dostała taki srebrny (dobrze wiedział, źe taki chcę bo mu go pokazałam) to i obrączkę dalej mogłabym nosić. A teraz ni w pięć ni w dziesięć on nadal nosi srebrną obrączkę a ja złoty pierścionek. A jak będę miała ślubną to pierścionek będę musiała schować do pudełka :P Czemu ci faceci nie są praktyczni?;D

    OdpowiedzUsuń