A to własnie my

Moje zdjęcie
Ona- przyszła żona tuż tuż,magister prawnik,chwiejna emocjonalnie, z zimnymi stopami. Estetka.Studentka miesiąca pewnej gazety. Prawdziwa baba z setką szpilek i ukochanymi torebkami.Wybaczy, ale nie zapomni.Interesują ją seryjni mordercy i kryminalistyka. NY w sercu od zawsze na zawsze. Marzy o pracy w dużej korporacji. Hobbystycznie bywa w sh. Szyje,doszywa,przerabia.Paznokcie muszą być zawsze pomalowane, zazwyczaj czerwień. Chciała być baletnicą i skrzypaczką. On- urzędnik, największy i niekwestionowany fan Mistrza Yody i Transformers,magister z licznymi naukowymi dyplomami still in progress, najbardziej rozchwytywany despotyczny korepetytor w wojewódźtwie.Furiat. Wariat który oświadczył się po nie całym roku znajomości. Nie marzy o BMW. Śpi z psem i się tego nie wstydzi. Nie wolno go pospieszać= typowa waga. Jego danie popisowe to spagetti wymagające mycia całej kuchni od podłogi po sufit, bo gotuje z rozmachem;) Razem- uzależnieni od energy drinków i colki. Marzymy o psie i wolno stojącej wannie.Kochamy Tesco, wyraki i lemury. Planujemy ślub, gryząc się przy tym niemiłosiernie:)Pomysł na bloga w zasadzie o wszystkim powstał spontanicznie już kilka razy. Enjoy!

wtorek, 21 sierpnia 2012

4 dni do ślubu

Nasz ślub już za 4 dni i tak jak przypuszczałam jesteśmy w proszku a na dodatek w 2 róznych miastach co nie ułatwia załatwiania ślubnych spraw. 

Czwartek i piątek będą straaaasznie zabiegane, pomijając terminarz moich kosmetyczno- fryzjerskich wyczynów musimy jeszcze:

- iść do spowiedzi 
- jechać do kościoła śłubnego podpisać protokół 
- fryzjer (a siedzę u niego średnio 4-5godzin!)
- kupić prezenty dla ojców( dla mam mamy złote kolczyki)
- nakręcić teledysk ślubny
- rozsadzić gości
- jechać na salę i poustawiać stoły wg naszego zyczenia, pousadzać gości co takie proste jednak nie jest
- przydałaby się jeszcze godzina tańców ( tańczymy walca wiedenskiego do muzyki z Nocy i Dni- może i sztampa ale wzrusza mnie ta melodia okrutnie gdy ją tylko słyszę) 
- kosmetyczka- robię paznokcie hybrydowe french


Tydzień przed ślubem zostałam bez butów. Nogi tak mi napuchły że nie było nawet mowy aby je włożyć na stopę a co dopiero "rozchodzić" jeden rozmiar do przodu. Na szczęście w sklepie przyjęli je bez problemu mimo że kupione było daaawno temu i nie miałam paragonu.. 

W niedziele kupiłam nowe, tej samej firmy( ważna była wysokość obcasa bo suknia była obcinana pod buty) ale w kolorze szampańskim, przynajmniej gdzieś je jeszcze założę.Znowu średnio wygodne ale piękne i przynajmniej w moim rozmiarze;) 

W zeszłym tygodniu biegałam za bielizną ślubną, co też jak się okazało łatwe nie jest. Już w czerwcu byłam dumną posiadaczką ślubnego stanika ale okazał się teraz za mały, chyba powinnam się cieszyć;) 
Nowy znalazł się w Intimissimi czy jakoś tak. Ceny wszystkiego co "ślubne" sa kosmiczne!

W miedzyczasie był też i wieczór panieński który zakończyłam o 5 nad ranem na izbie przyjęć w szpitalu z podejrzeniem złamania stopy ( tańce!!) generalnie każdy powinien mieć taki swój wieczór w życiu, tylko żeby nie skończył jak ja;) 

Nerwy ślubne? Nie... raczej coś w rodzaju "nie mogę się już doczekać!":)

4 komentarze:

  1. Ja bym chyba dawno psychicznie nie wytrzymała. Panikuję jak tyle rzeczy mi się nagle wali, a co już dopiero przed tym najważniejszym dniem w życiu. Boję sie o ciebie i te nowe buty bo skoro już teraz mówisz ze mało wygodne... :/
    A wasz pierwszy taniec na pewno będzie cudowny. Mi też ostatnio przyszedł do głowy pomysł żeby wybrać tę melodię, a potem stwierdziłam, że znajdę coś mniej popularnego ^^
    Życzę dobrej pogody w sobotę :* Liczę potem na zdjęcia sukienki hihi

    OdpowiedzUsuń
  2. oby wszystko udalo sie pozalatwiac a potem pochwal sie zdjeciami!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekamy na relację młodej mężatki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj to powodzenia! Dużo radości tego dnia!
    Pozdrawiam i obserwuje;]

    http://ania1991.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń